Kosmos, ostateczna granica

Aparat właśnie skończył zapis kolejnego zdjęcia na kartę pamięci. Szybka kontrola kadru – trzeba troszkę poprawić. Schyliłem się do wizjera, poluzowałem śrubę od kulowej głowicy na statywie i postanowiłem przechylić aparat bardziej, żeby widoczna była jeszcze większa część nocnego nieba. Nagle zza pleców usłyszałem…

IMG_0056

… tętent zbliżających się w moim kierunku kopyt. Tak właśnie! Coś biegło w moją stronę, a ja nie widziałem zupełnie nic, bo wybrałem najciemniejsze pole w okolicy i jedyne, co ogarniał w tej chwili mój wzrok to światła oddalonych o kilka kilometrów domów oraz gwiazdy migoczące nad moją głową.

IMG_0063

Myśl o fotografowaniu gwiazd chodziła już za mną od jakiegoś czasu. Kilka razy rozglądałem się za dobrym miejscem, ale zawsze okazywało się, że jest za jasno i widać było jedynie najjaśniejsze gwiazdy. Droga Mleczna pozostawała w sferze marzeń.

IMG_0064

Aż do początku sierpnia, kiedy wracając ze ślubu znajomych spojrzałem w niebo i dostrzegłem więcej niż zwykle gwiazd. Wystarczyło tylko poczekać na odpowiednią pogodę i poczytać co nieco o fotografowaniu nocnego nieba. Znalazłem sporo wskazówek, ale przede wszystkim dotarłem do mapy zanieczyszczenia światłem, która potwierdziła moje wcześniejsze obserwacje. Okolice Gutowa rzeczywiście są dobrym miejscem – z dala od większych źródeł światła.

IMG_0065

Cały piątek chodziłem podjarany, że wybiorę się na nocne fotki. Bardzo dawno tego nie odczuwałem. Poczułem się jak na samym początku mojej przygody z fotografią. Wszystko szło pięknie. Udało się dojechać i zostawić auto bezpiecznie na poboczu. Mimo niemalże egipskich ciemności udało mi się wejść w głąb pola jakąś ścieżką. Po omacku z latarką rozłożyłem statyw i zamontowałem aparat i zacząłem robić zdjęcia, a co następne to wychodziło lepsze. I wtedy nadbiegło.

IMG_0068

Do tej pory nie wiem, co to było. Podejrzewam, że jakaś sarenka lub ich kilka. Nie widziałem nic. Odruchowo narobiłem hałasu tupaniem i szybko wyciągnąłem latarkę, bo nie wiedziałem czy mnie widzi. Na szczęście stratowany nie zostałem, ale zwierz narobił sporo kurzu i musiałem odczekać chwilę (która przydała się na uspokojenie) przed wykonaniem kolejnych ujęć pięknej Drogi Mlecznej.

IMG_0069

To, co mamy każdej nocy nad głowami i czego nie dostrzegamy… To jest coś pięknego. Mimo, że w gwiazdy patrzę często i potrafię rozpoznać dużo konstelacji, to po pierwszym spojrzeniu w górę poczułem się zagubiony. Ktoś na tej choince zawiesił zdecydowanie za dużo lampek. Ale wyglądało to bosko. Żałuję bardzo, że w czasie apogeum perseidów (jak zwykle) pogoda nie pozwoliła mi kolejny raz na obserwacje. Może uda się za rok. Tamtej nocy warunki były idealne. Księżyc był już tylko małym sierpem, który mimo wszystko dawał nadspodziewanie dużo światła. O 2 w nocy widziałem swój cień.

IMG_0102

Wszystkim polecam nocne wypady za miasto. To na pewno nie był ostatni raz, kiedy wybrałem się na fotografowanie gwiazd, gdyż ten krótki (bo ledwie dwugodzinny) wypad dostarczył mi tak wielu emocji, że nie mogłem jeszcze długo zasnąć. Po powrocie do domu szybko zgrałem zdjęcia na dysk i chciałem je jak najszybciej zacząć obrabiać, ale wiedziałem, że to nie jest dobry pomysł, bo zmęczenie na pewno odbije się na jakości obróbki. Obejrzałem zatem odcinek Drużyny A na TVP (puszczają koło 3 w nocy) i usnąłem, a efekty późniejszej obróbki możecie podziwiać w tym wpisie na mojej stronie.

IMG_0103

A czy kosmos jest ostateczną granicą? Chyba nie. Jest jeszcze wyobraźnia!