Nowa szklarnia

Nie. Nie zmieniam profesji i nie będę sadził pomidorów i papryczek. Dziś będzie co nieco o obiektywach – ich rodzajach i przeznaczeniu. Temat rzeka – ale postaram się to zrobić w miarę krótko i sensownie.

Po podjęciu decyzji o zakupie lustrzanki, najpewniej zdecydowałaś/eś się na zakup aparatu z tzw. obiektywem kitowym. Najczęściej jest to szkło o parametrach 18-55 mm i przysłonie 3.5-5.6. To taki standard występujący u największych graczy na fotograficznym rynku. I na początek powinno wystarczyć. Głównie dlatego, że fotografując takim zestawem dowiesz się dokładnie, czego Ci brakuje. Może się okazać, że potrzebujesz czegoś o większym polu widzenia lub obiektywu, który da CI bardzo duże przybliżenie. Jednak ogniskowa to nie wszystko. Jest jeszcze przysłona (i odpowiadająca jej głębia ostrości), odwzorowanie (obiektywy makro) lub pożądane zniekształcenia (rybie oko).

Crop i FF

Zanim przejdę do specyfikacji szkieł, pozostaje do wyjaśnienia jedna kwestia – wielkość matrycy w aparacie. Większość cyfrowych lustrzanek ma matrycę mniejszą niż klatka filmu 35 mm. Rozmiary są różne, ale ogólnie mówi się na taką matrycę crop. Dlaczego tak się robi? Wyprodukowanie aparatu z taką matrycą jest tańsze, a poza tym łatwiej jest zaprojektować dobre optycznie obiektywy pod mniejszą klatkę (choć nie zawsze to wychodzi). Druga odmiana to po prostu pełna klatka (full frame) – czyli matryca ma rozmiar klatki filmu 35 mm. Rozmiar matrycy ma kluczowe znaczenie przy dobieraniu obiektywu.

Raz, że niektóre obiektywy zaprojektowane są tylko pod mniejsze sensory i nie będą pasować już do pełnej klatki, a dwa na cropie mamy do czynienia z czymś, co nazywa się pozornym zoomem. Obraz padający na mniejszą matrycę jest tak jakby przycięty. A o ile przycięty, to już zależy od wielkości rejestratora. Najczęściej pojawiają się matryce 1.6x mniejsze od pełnoklatkowej. O ten współczynnik mnoży się ogniskową obiektywu, aby uzyskać realny kąt widzenia obiektywu. Odwzorowanie zostaje bez zmian, zmienia się tylko pole widzenia. Wiem. Ciężko zrozumieć, ale czytaj dalej.

I tak obiektyw uznawany na ff za szerokokątny – 35 mm – na cropie będzie już bardziej tzw. standardem czyli ok. 50 mm (35 mm x 1.6 = 55 mm). 50-tka natomiast stanie się fajną portretówką (80 mm) i tak dalej i tak dalej. Daje to czasami wymierne korzyści. Dla kogoś, kto chce robić zdjęcia landszaftów i ma cropa, będzie to problemem, bo 18 mm będzie już za wąsko, ale jeśli ta sama osoba wybierze się na widowisko sportowe albo na pokazy lotnicze, to pozorny zoom pozwoli mu zajrzeć dalej – np. ogniskowa 200 mm da zdjęcia na cropie takie, jak z 320 mm. Pamiętaj o tym czytając dalszą część tego wpisu i przede wszystkim ustal, jakim aparatem dysponujesz. Oczywiście obiektywy zaprojektowane na pełnowymiarowe sensory będą pasowały do obu wspomnianych wyżej odmian aparatów. Nawet mogą dawać lepsze efekty, bo będą przycinane rogi, gdzie najtrudniej o dobrą jakość obrazu.

Wróćmy do meritum

Długo się zastanawiałem, w jaki sposób przedstawić różne obiektywy. Najprostszy podział, to ten na zmiennoogniskowe i stałoogniskowe, ale ja postaram się nakreślić, który obiektyw nadaje się najlepiej do danego rodzaju zdjęć.

Widoki, miasto, wnętrza

Wrocławski rynek w szerokim kącie

Jeśli lubisz fotografować widoczki, dużo spacerujesz po górach lub po miejskiej dżungli, to obiektywy szerokokątne są dla Ciebie. Trzeba jednak uważać, bo potrafią zaskoczyć niejednego użytkownika. Zdjęcia robione szerokim kątem dają mocno rozciągnięty obraz na brzegach i narożnikach oraz mocno potrafią przerysować znajdujące się blisko obiekty. Tego typu obiektywy są także niezastąpione do fotografowania we wnętrzach – przy czym nadal należy pamiętać o ostrożnym kadrowaniu. Od Ciebie też tylko zależy, czy wybierzesz szkło o zmiennej ogniskowej czy zainwestujesz w tzw. stałkę. Patrząc na świat przez taki obiektyw, widzimy wszystko wyraźnie mniejsze niż gołym okiem, ale mamy bardzo duże pole widzenia.

Jeśli masz cropa rozejrzyj się za czymś z przedziału 10-20 mm lub 12-24 mm. Dla pełnej klatki odpowiedni efekt dadzą obiektywy np. 16-35 mm. Czasami ciekawe efekty można także uzyskać korzystając z rybiego oka. W tym przypadku także trzeba pamiętać o przerysowaniach, które jednemu mogą się podobać, a innemu już nie.

Uniwersalność

Do tej kategorii wrzuciłbym chociażby kita 18-55 mm, którego zapewne masz już w swoim plecaku, ale także np. obiektywy pokroju 18-200 mm, które oferują świetny zakres ogniskowych. Czasami o takich obiektywach mówi się spacerzoom. Jeśli nie masz czasu na ciągłe zmienianie szkieł albo zależy Ci na uniwersalności, to zainwestuj w takie szkło. Nadają się świetnie na szybkie ujęcia albo rekonesans lub w sytuacji, w której wiesz, że nie dasz rady zabrać wszystkich szkieł, które posiadasz. W tym przypadku masz i szeroki kąt i całkiem niezły teleobiektyw w jednym, a po środku jeszcze tzw. standard czyli 50 mm, o którym niżej. Zalety opisałem, wadą na pewno będzie słabe światło, czyli wysoka przysłona oraz nierówna jakość na różnych ogniskowych. Ale coś za coś.

Obiektyw 50 mm

50-tka w akcji na cropie. Idealna do ciasnych portretów.

Zapewne zastanawiasz się, dlaczego wyróżniłem jedną konkretną ogniskową. Jest to szkło, które w żaden sposób nie zmienia proporcji obrazu. Upraszczając, świat obserwowany przez ten obiektyw, jest dokładnie taki sam, jak widziany gołym okiem. To taki kompromis między szerokim kątem, a dłuższymi teleobiektywami. Dla użytkownika pełnej klatki będzie to dobry sprzęt do nauki kadrowania. Natomiast dla fotografa dysponującego aparatem z matrycą crop, taka 50-tka może stanowić świetne szkło portretowe. Szczególnie, że często taki obiektyw ma bardzo dobre światło (1.4-1.8) i jest w bardzo przystępnej cenie.

Portrety

Poza wspomnianą wyżej 50-tką, do portretowania nadadzą się świetnie inne stałoogniskowe szkła – np. 85 mm lub 100 mm oraz teleobiektywy o małej przysłonie (np. 70-200/2.8). W portretach nie potrzeba ostrego drugiego planu. Obiektywy dające małą głębię ostrości świetnie odetną nam osobę od tła i skupią uwagę na najważniejszym.

Sport, fotografia bawiących się dzieci, zwierzęta

Wszystkie wymienione powyżej typy fotografii łączy jedno. Potrzebujemy szybkości działania i często znajdujemy się w oddaleniu. W tej sytuacji przydadzą się obiektywy o szybkim autofocusie i raczej będą to teleobietkywy. Łatwiej będzie wykadrować z większej odległości i uchwycić szybko poruszające się dzieciaki lub zwierzęta.

Podsumowanie 

Jak widać, obiektywy bywają wyspecjalizowane, ale także uniwersalne. Myślę, że wyżej nakreśliłem wyraźnie, jakie szkło będzie odpowiednie do danych zdjęć. Ale to tylko od Ciebie zależy, którego użyjesz w danej sytuacji i jaki dzięki temu osiągniesz efekt. Najbardziej uniwersalne są chyba teleobiektywy. Swojego 70-200 praktycznie nie odpinam od aparatu. Korzystam z niego do portretów, do fotografowania samochodów i sportu. Można nim nawet zrobić bardzo fajne landszafty. Pamiętacie zdjęcia smug świateł znad obwodnicy? Tak, to 70-200 ustawione na 200 mm. Wół roboczy po prostu. Przynajmniej na zewnątrz, bo we wnętrzach podpinam 19-35 lub 35/2 i mogę ogarnąć więcej wzrokiem. Najlepiej jest mieć kilka szkieł, którymi pokryje się całą rozpiętość interesujących nas ogniskowych.

Canon 50/1.8 – wersja nowsza od mojej, ale nadal plastikowo, tanio i fajnie!

Wszystko przyjdzie z czasem. Nie ma co szaleć i od razu kupować wszystkiego. Na początek polecam Ci drogę, jaką ja wybrałem. Chwilę po zakupie Canona 400D i 18-55 mm dokupiłem taniutkiego, plastikowego canona 50 mm o świetle 1.8 i zaczęła się zabawa kadrowaniem i głębią ostrości. Potem służył mi długo jako portretówka do bliskich kadrów. Na f2 dawał już całkiem ostre zdjęcia i był szał. 50-tki często są najtańszymi stałoogniskowymi szkłami u wielu producentów, które warto rozważyć.

Tematu na pewno nie wyczerpałem. Ale mam nadzieję, że niektóre kwestie udało mi się naświetlić. Do następnego razu!