Fotoksiążka

Od jakiegoś czasu na facebooku wyświetlały mi się reklamy firmy Saal Digital, w których obiecywano kupony rabatowe na druku fotoksiążek, obrazów i tym podobnych. Podchodziłem do tego ze sceptycyzmem, ale kiedy moje znajome Marta i Milena z okazji skorzystały i były zadowolone, to i ja się zdecydowałem. Zgłosiłem chęć skorzystania z kuponu i stworzyłem fotoksiążkę. W zeszły piątek w końcu do mnie dotarła. Zapraszam do małej recenzji. 

Nie wiem, czy promocja nadal trwa, ale jeśli tak, to zachęcam Was do udziału, bo książką, która leży teraz koło mnie, wygląda cudownie i solidnie. Do tej pory zdarzało mi się drukować (wywoływać) jedynie pojedyncze zdjęcia, a teraz przed moimi oczami ukazało się kilkadziesiąt zdjęć, które zrobiłem na przestrzeni kilku ostatnich lat. I jestem zachwycony. Wybrałem świecącą okładkę, ale wewnątrz już chciałem zdjęcia na matowym papierze fotograficznym i wyszło super. Zdjęcia wyglądają świetnie.

Nie jest to na pewno obiektywna ocena, bo w końcu to zdjęcia mojego autorstwa, a do tego bardzo dokładnie wybrane. Prezentowana książka miała być i jest swoistą pokazówką moich możliwości. I już kilka minut po otwarciu paczuszki zacząłem się nią chwalić. Najpierw w pracy, potem wśród znajomych, a teraz tu – na mojej stronie www. Ale nieskromnie wyznam, że jest się czym pochwalić, to się chwalę. Portrety to mój żywioł! A teraz mam portfolio z prawdziwego zdarzenia.

Wracając do samej książki. Po otrzymaniu potwierdzenia na maila, że kupon rabatowy został przyznany, pobrałem ze strony Saal Digital i zainstalowałem program do projektowania. Można w nim wybrać kilka opcji – książka, zeszyt, obraz itp. Jest bardzo prosty w obsłudze i intuicyjny. Są gotowe szablony, do których wrzucamy nasze zdjęcia albo możemy samodzielnie wszystko poukładać i opisać. Zaznaczone są marginesy. Wszystko idzie szybko pięknie. Potem wystarczy wysłać zamówienie, opłacić i czekać na kuriera.

A tak prezentuję się cała książka. Strona po stronie. Jeszcze raz polecam :-).  

 

 

 

  • Hymmm to mam teraz porównanie okładki błyszczącej i matowej, i chyba jak będę robiła sobie album zdjęć z bieżącego roku, to jednak pójdę w mat 😛